W ciąży z Taco Hemingwayem

O autorce

AKT I

PRAWNICZKA

Najpierw nauczyłam się zasad.

Miałam trzynaście lat, kiedy wymyśliłam sobie, że zostanę prawniczką.

Możliwe, że Magda M, a szczególnie mec. Piotr Korzecki pomogli..

...ale...chciałam mieć po prostu zawód, który da mi bezpieczeństwo, pozwoli wyrwać się z biedy i pomóc mojej rodzinie, a ponieważ umiałam i lubiłam się uczyć - wybór był oczywisty.

Jak wymyśliłam - tak zrobiłam.

Dostałam się na studia dzienne we Wrocławiu, wyjechałam z domu spod Warszawy, a po pięciu latach odebrałam dyplom.

Formalnie zostałam prawniczką.

Tara - prawniczka przy biurku ze stertą książek

AKT II

Programistka

Potem nauczyłam się budować.

W pewnym momencie zrozumiałam, że prawo nie da mi życia, o którym marzyłam.

Więc zrobiłam to, co umiałam najlepiej - znowu zaczęłam się uczyć.

Tym razem Javascriptu, który to język stał się wkrótce moją pracą.

I wszystko szło dobrze - kolejne firmy, awanse, a w końcu… posada za granicą.

Ale mniej więcej w tym samym czasie zaczęłam poznawać jeszcze jeden... język.

Mniej uporządkowany, znacznie trudniejszy do debuggowania, bogatszy w wyjątki a do tego - bez dokumentacji.

Język sztuki… a właściwie… język Jednego Człowieka.

Tara - programistka na krześle z macbookiem

AKT III

PISARKA?

Potem nauczyłam się tworzyć.

Przez kilka lat próbowałam zrozumieć ten nowy język.

Naturalnie - zaczęłam od sztuki - malowałam, tańczyłam, rysowałam, występowałam w teatrze.

Nic z tego nie urzekło mnie jakoś szczególnie. (poza teatrem, który przydał mi się potem jako narzędzie)

Ale w międzyczasie zaczęłam zadawać sobie coraz więcej pytań.

O rodzinę, religię, wiarę, Boga, system, pracę.
O to, co właściwie stoi mi na drodze, żeby być tym, kim chcę, i mieć to, czego chcę.

I tak zaczęłam, dzięki nowemu językowi, przebudowywać własne życie.

A w końcu, w temacie sztuki, też coś do mnie dotarło.

Taco przecież pisze.

EUREKA (zajęło mi tylko parę lat, żeby to skumać)

No to ja też zaczęłam....artykuły o AI i nowych technologiach. (w końcu co innego mogłam pisać?)

Ale cały czas wracało to dziwne odczucie, że… to nie to do cholery.

Tara na podłodze czyta scenariusz

PROLOG

TARA

W końcu wymyśliłam własny świat i zbudowałam go na własnych zasadach.

Aż pewnego dnia… się poddałam.

Dałam głos temu, co od lat się naprawdę we mnie kłębiło.

(Nie wiedziałam, że skończy się to Kamizelą i Prawniczką.)

I zaczęłam pisać.

"W ciąży z Taco Hemingwayem"

No.

Nie wymyśliłam tego po analizie rynku.

Nie zrobiłam rozsądnej kalkulacji.

Posłuchałam intuicji (pierwszy raz w życiu)

A mniej romantycznie...po prostu zabrakło mi sił, żeby dalej się temu opierać.

Wtedy też zaczęłam - siłą rzeczy - odkrywać własny język.

Tak narodziła się Tara Saramago.

Tara na łóżku w białym Tshirtcie.